Koncerty rockowe, punkowe czy metalowe rządzą się swoimi prawami. Dla postronnego obserwatora mosh pit wygląda jak regularna bijatyka, jednak dla uczestników to specyficzna forma ekspresji i wspólnoty. Czy jednak „prawo do zabawy” wyłącza odpowiedzialność karną, gdy komuś stanie się krzywda?
Zanim przejdziemy do paragrafów, rozróżnijmy, co dzieje się pod sceną:
Pogo: Klasyka gatunku. Polega na skakaniu i odbijaniu się od siebie barkami. Choć chaotyczne, zazwyczaj opiera się na wzajemnym szacunku (zasada: „jeśli ktoś upadnie, natychmiast go podnosisz”).
Mosh (Mosh pit): Bardziej agresywna forma pogo, popularna w hardcore i metalcore. Obejmuje zamaszyste ruchy rękami i nogami (tzw. hardcore dancing).
Circle Pit: Uczestnicy biegają w kółko, tworząc swego rodzaju wir pod sceną.
Wall of Death (Ściana śmierci): Publiczność dzieli się na dwie grupy, które na sygnał wokalisty ruszają na siebie z impetem.
W polskim prawie nie ma „wyłączenia koncertowego”. Jeśli podczas zabawy wyrządzisz komuś krzywdę, prokurator może patrzeć na to przez pryzmat kilku artykułów Kodeksu karnego (KK):
Uderzenie, popchnięcie lub inne naruszenie nietykalności. Standardowo ścigane z oskarżenia prywatnego. Czy każde pogo to przestępstwo? Nie, o czym za chwilę.
Jeśli w wyniku zderzenia ktoś dozna złamania nosa, wybicia zęba lub wstrząśnienia mózgu, wchodzimy w sferę uszczerbku na zdrowiu (lekkiego, średniego lub ciężkiego).
To najbardziej ryzykowne. Jeśli mosh wymknie się spod kontroli i zacznie przypominać regularne starcie, uczestnicy mogą zostać oskarżeni o udział w pobiciu, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3.
W prawie karnym istnieje pojęcie pozaustawowego kontratypu zgody pokrzywdzonego (lub ryzyka sportowego).
Wchodząc w sam środek mosh pitu, uczestnik w sposób dorozumiany wyraża zgodę na ryzyko doznania drobnych urazów (siniaki, zadrapania). Skoro sam bierzesz udział w zabawie opartej na kontakcie fizycznym, nie możesz później skarżyć każdego, kto cię potrącił.
UWAGA: Zgoda ma swoje granice!
Zgoda obejmuje normalne następstwa zabawy.
Jeśli jednak ktoś wykorzystuje pogo, by celowo wymierzyć komuś cios pięścią w twarz lub kopnąć leżącego – kontratyp przestaje działać. To już nie jest zabawa, a celowa agresja.
Warto wspomnieć, że za bezpieczeństwo odpowiada też organizator (Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych). Jeśli ochrona widzi, że wall of death staje się niebezpieczny dla osób postronnych (np. dzieci lub osób starszych poza mosh pitem) i nie reaguje, organizator może współodpowiadać za szkody.
Pogo to nie chaos – to akt, swoisty taniec kontaktowy oparty na zaufaniu. Jeśli będziesz trzymał się poniższych zasad, ryzyko problemów prawnych (i dentystycznych) drastycznie spada.
To absolutny fundament. Jeśli widzisz, że ktoś stracił równowagę i wylądował na ziemi, natychmiast przestajesz skakać. Tworzysz wokół tej osoby „żywą tarczę”, łapiesz ją pod pachy i podnosisz.
Wniosek prawny: To dowód na brak zamiaru wyrządzenia krzywdy i dbałość o współuczestników.
Pogo polega na zderzaniu się barkami i klatką piersiową. Wyprowadzanie ciosów pięścią, łokciem w twarz czy kopanie to prosta droga do oskarżenia m.in. o pobicie (Art. 158 KK).
Zasada: Pchaj, nie uderzaj.
Ludzie stojący na obrzeżach pogo często pełnią rolę „band”. Jeśli ktoś wypada z młyna w stronę osób postronnych (np. z piwem w ręku lub z dzieckiem), Twoim zadaniem jest go złapać i skierować z powrotem do środka. Nie wciągaj do zabawy osób, które wyraźnie stoją tyłem lub bokiem. Nie nacieraj z pełnym impetem na osobę, która stoi do Ciebie tyłem, bokiem lub ma ograniczoną widoczność. Ogólnie, nie nacieraj z pełną siłą na drugiego człowieka podczas abawy.
Jeśli zobaczysz na ziemi but, telefon, portfel lub okulary – podnieś je wysoko nad głowę. Tłum zazwyczaj na chwilę się uspokoi, by właściciel mógł odebrać swoją zgubę.
Jeśli ktoś próbuje wydostać się z pogo, zrób mu przejście. Nie blokuj drogi i nie wypychaj nikogo na siłę do środka.
Podczas „ściany śmierci” biegniemy na siebie, ale w momencie zderzenia amortyzujemy uderzenie ramionami. Celowe wbieganie „z główki” w drugą osobę to proszenie się o prokuratora.
Można odpowiadać karnie za czyn w pogo, jeśli:
Działałeś umyślnie (chciałeś zrobić komuś krzywdę, a pogo było tylko przykrywką).
Przekroczyłeś ramy zabawy (użyłeś nieproporcjonalnej siły, np. narzędzia lub celowych ciosów).
Skutek był ciężki (przy bardzo poważnych obrażeniach zgoda pokrzywdzonego może nie wystarczyć do uniknięcia odpowiedzialności).
Tak, ale sukces w sądzie nie jest gwarantowany. Wchodząc w mosh pit, przyjmuje się tzw. dorozumianą zgodę na ryzyko. Jeśli uderzenie było przypadkowym efektem wspólnej zabawy, sprawca może uniknąć odpowiedzialności. Jeśli jednak uderzenie było celowe (tzw. "polowanie" na kogoś), mamy do czynienia z przestępstwem naruszenia nietykalności lub uszkodzenia ciała.
Zazwyczaj nie. Regulaminy imprez masowych niemal zawsze zawierają zapis, że uczestnik bierze udział w zabawie na własne ryzyko. Organizator odpowiada tylko wtedy, gdy niedopełnił obowiązków zabezpieczenia (np. barierki były wadliwe lub ochrona nie zareagowała na ewidentną agresję i bójkę pod sceną).
Kluczowy jest brak umyślności. Jeśli Twoim celem była zabawa (zgodna z zasadami pogo), a upadek był nieszczęśliwym wypadkiem, prawo karne rzadko wyciąga konsekwencje. Ważna jest też Twoja reakcja – kultura pogo nakazuje natychmiastową pomoc osobie, która upadła. Zaniechanie pomocy mogłoby być ocenione negatywnie przez sąd.
Polskie prawo nie zakazuje konkretnych form tańca. Jednakże "Ściana Śmierci" niesie ze sobą ogromne ryzyko. Jeśli wokalista zachęca do tej aktywności, a dojdzie do tragedii, on sam lub organizator mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za narażenie wielu osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 KK).
Zdecydowanie tak. Ochrona ma prawo usunąć z terenu imprezy każdą osobę, która swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla innych. Nie musisz łamać prawa karnego, by stracić prawo do bycia na koncercie – wystarczy złamanie regulaminu imprezy.
Nie czekaj na 'odpowiedni moment' – stwórz go sam. Zapraszam Cię do kontaktu z moją Kancelarią: opowiedz mi o swojej sprawie a ja wykorzystam całą swoją wiedzę i doświadczenie, abyś mógł spać spokojnie. Bo każdy ma prawo do spokojnego snu!
Design: Wojtek Królik - krolikart.pl