Jesteś na wymarzonym koncercie, na scenie, na żywo leci muzyka, której słuchasz od dawien dawna, muzyka, która prowadzi Cię przez życie. Wchodzi, ulubiony fragment:
Fury, fury be my victory
Fury, fury be my victory
Fury, fury be my victory
Fury, fury be my victory
Nie wytrzymujesz i dołączasz w mosh pit, wymachując rękoma, głową, nogami - wykonując figury przypominające przyśpieszony taniec szamana. Przypadkiem uderzyłeś z pięści innego uczestnika koncertu, w efekcie tenże traci jedynkę i ma złamany nos. Czy możesz za taki czyn odpowiadać karnie? Przecież przyszedłeś się tylko dobrze bawić, a pogo to normalny taniec na takich koncertach..
Koncerty rockowe, punkowe czy metalowe rządzą się swoimi prawami. Dla postronnego obserwatora wspomniane pogo (czy mosh pit) wygląda jak przejaw przemocy czy nawet jak bijatyka. Jednak dla uczestników koncertów o mocniejszych brzmieniach to specyficzna forma ekspresji i poczucie wspólnoty.
Na festiwalach jak np. Poland Rock Festiwal (niegdyś Woodstock), festiwalowicze tworzą ścianę śmierci albo circle pit i nacierają na siebie w rytm muzyki. Z boku może to wyglądać niebezpiecznie, ale czy tak jest w rzeczywistości? i co na to prawo karne? Innymi słowy, czy „prawo do zabawy” wyłącza odpowiedzialność karną, gdy komuś stanie się krzywda? Czy uczestnik mosh pit może bez żadnych konsekwencji, z premedytacją, popychać i wymierzać cios w innego uczestnika?
To zależy ;)
Zanim przejdziemy do paragrafów, rozróżnijmy, co dzieje się pod sceną:
Pogo: Klasyka gatunku. Polega na skakaniu i odbijaniu się od siebie barkami. Choć chaotyczne, zazwyczaj opiera się na wzajemnym szacunku (zasada: „jeśli ktoś upadnie, natychmiast go podnosisz”).
Mosh (Mosh pit): Bardziej agresywna forma pogo, popularna w hardcore i metalcore. Obejmuje zamaszyste ruchy rękami i nogami (tzw. hardcore dancing).
Circle Pit: Uczestnicy biegają w kółko, tworząc swego rodzaju wir pod sceną.
Wall of Death (Ściana śmierci): Publiczność dzieli się na dwie grupy, które na sygnał wokalisty ruszają na siebie z impetem.
Stage diving - to jeden z najbardziej widowiskowych (i ryzykownych) rytuałów koncertowych. Polega na dynamicznym skoku wykonawcy lub uczestnika koncertu z podestu scenicznego prosto w zazwyczaj gęsty tłum pod sceną.
Fala (często określana jako crowdsurfing lub lewitacja) - czasami podczas koncertu pada hasło "góra!" - to zjawisko polegające na podnoszeniu i przenoszeniu osoby przez tłum w stronę sceny. Uczestnik koncertu kładzie się na rękach tłumu i pływa w powietrzu radując się muzyką.
W polskim prawie nie ma żadnego wyłączenia odpowiedzialności karnej z powodu uczestnictwa w koncercie i uprawiania tańca, który charakteryzuje się wysokim ryzykiem utraty zdrowia. Innymi słowy, jeśli podczas zabawy wyrządzisz komuś krzywdę, prokurator może patrzeć na to przez pryzmat kilku artykułów Kodeksu karnego (KK). Poniżej przedstawiono, niektóre z nich.
Art. 217 kk może mieć zastosowanie w sytuacji, gdy podczas pogo doszło do uderzenia, które nie spowodowało obrażeń, ale wykraczało poza ramy tańca (np. spoliczkowanie innego uczestnika, kopnięcie go, przewrócenie osoby niebiorącej udział w tańcu itd.).
W takich sytuacjach przepis art. 217 § 1 k.k. stanowi, że: Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Jeśli w wyniku pogo uczestnik koncertu dozna złamania nosa, wybicia zęba lub wstrząśnienia mózgu, wchodzimy w sferę uszczerbku na zdrowiu (lekkiego, średniego lub ciężkiego).Przy uszczerbku na zdrowiu sprawa robi się poważniejsza, bo wchodzimy w obszar, gdzie państwo znacznie chętniej "wtrąca się" w zabawę pod sceną. W polskim prawie karnym (art. 156 i 157 k.k.) kluczowy jest czas trwania rozstroju zdrowia, który determinuje, czy sprawca będzie ścigany przez prokuratora, czy musisz radzić sobie sam. W kontekście koncertowym najczęściej spotykamy się z następującym podziałem:
Lekki uszczerbek (do 7 dni): To siniaki, otarcia, stłuczenia, które goją się szybko. Tak jak wspomniałem wcześniej – to tryb prywatnoskargowy. Składasz prywatny akt oskarżenia.
Średni uszczerbek (powyżej 7 dni): Np. złamanie ręki, wybicie barku, wstrząśnienie mózgu, skomplikowane złamanie nosa. To przestępstwo jest ścigane z urzędu. Jeśli wylądujesz w szpitalu i lekarz stwierdzi uraz "powyżej siedmiu dni", policja ma obowiązek wszcząć dochodzenie, gdy tylko dowie się o zdarzeniu.
Ciężki uszczerbek (art. 156 k.k.): Utrata wzroku, słuchu, trwałe kalectwo lub choroba realnie zagrażająca życiu. Tu nie ma żadnych wątpliwości – prokuratura wchodzi do gry z pełną mocą, a sprawcy grożą lata więzienia.
Kluczowe przy ustalaniu odpowiedzialności karnej są okoliczności czynu tj. ustalenie czy sprawca działał z zamiarem wyrządzenia krzywdy, czy działał umyślnie, czy liczył się z tym, że jego agresywne zachowanie może doprowadzić do rozstroju zdrowia osoby poszkodowanej. Tutaj bardzo istotne będą zeznania świadków, nagrania z kamer, ocena dowodów przez sąd.
Jeśli mosh pit wymknie się spod kontroli i zacznie przypominać regularne starcie, uczestnicy mogą zostać oskarżeni o udział w pobiciu, co jest w podstawowym typie przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5. Jeżeli zaś następstwem bójki lub pobicia jest ciężki uszczerbek na zdrowiu człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Ponadto, jeżeli następstwem bójki lub pobicia jest śmierć człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 15.
Zgodnie z art. 155 k.k.: Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Przyjęcie kwalifikacji nieumyślnego spowodowania śmierci z art. 155 k.k. może nastąpić jedynie w przypadku, gdy sprawca powoduje śmierć ofiary, ani tego nie chcąc, ani na to się nawet nie godząc, a skutek jest wynikiem niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach. Jednakże, gdy sprawca uprzednio podejmuje działania zmierzające do spowodowania uszczerbku na zdrowiu innej osoby (np. naciera na nieuczestniczącego w pogo uczestnika koncertu z pełnym impetem, od tyłu, powodując jego przewrócenie się, wstrząs mózgu i śmierć) to jego postępowanie podlega dalszej analizie - przez pryzmat możliwości przewidywania powstania skutków stanowiących znamię przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu.
W prawie karnym istnieje pojęcie pozaustawowego kontratypu zgody pokrzywdzonego (lub ryzyka sportowego). Wchodząc w sam środek mosh pitu, uczestnik w sposób dorozumiany wyraża zgodę na ryzyko doznania drobnych urazów (siniaki, zadrapania). Skoro sam bierze udział w zabawie opartej na kontakcie fizycznym, nie może później skarżyć każdego, kto go potrącił.
Zasada: Jeśli dojdzie do stłuczenia czy siniaka, nie ma mowy o przestępstwie z art. 157 k.k. (naruszenie czynności narządu ciała), ponieważ działanie to mieści się w ramach przyjętego zwyczaju.
Granica: Zgoda dotyczy tylko działań typowych dla danego tańca (przypadkowe zderzenia, ocieranie się). Nie obejmuje ona celowych uderzeń pięścią, kopnięć (tzw. crowdkilling) czy używania niebezpiecznych narzędzi.
UWAGA: Zgoda ma swoje granice!
Zgoda obejmuje normalne następstwa zabawy.
Jeśli jednak ktoś wykorzystuje pogo, by celowo wymierzyć komuś cios pięścią w twarz lub kopnąć leżącego – kontratyp przestaje działać. To już nie jest zabawa, a celowa agresja.
Warto wspomnieć, że za bezpieczeństwo odpowiada też organizator (Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych). Jeśli ochrona widzi, że wall of death staje się niebezpieczny dla osób postronnych (np. dzieci lub osób starszych poza mosh pitem) i nie reaguje, organizator może współodpowiadać za szkody.
Wielu fanów opisuje moment, w którym wybrzmiewa ich ulubiony utwór, jako stan euforii, w którym "tracą kontakt z rzeczywistością". Czy jednak taki "trans" może stać się linią obrony w sądzie? Spójrzmy na to przez pryzmat Art. 31 Kodeksu karnego.
Zgodnie z art. 31 § 1 k.k.: Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
Inne zakłócenie czynności psychicznych
Teoretycznie, silne emocje, afekt lub stan głębokiego uniesienia muzycznego mogłyby zostać zakwalifikowane jako „inne zakłócenie czynności psychicznych”. Jeśli biegli psychiatrzy uznaliby, że w danym momencie sprawca faktycznie nie mógł pokierować swoim postępowaniem (np. pod wpływem nagłego impulsu tłumu i muzyki wykonał agresywny ruch, którego nie kontrolował), mogłoby dojść do wyłączenia odpowiedzialności. W rzeczywistości Sądy rzadko akceptują taką argumentację w przypadku zdrowych osób. Taniec, nawet najbardziej szalony, jest zazwyczaj uznawany za czynność świadomą.
Ograniczona poczytalność
Znacznie częściej w grę może wchodzić paragraf drugi przywołanego wyżej przepisu, który stanowi, że: Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.
Jeśli pod wpływem gigantycznego stresu, huku i ścisku zdolność uczestnika koncertu do oceny sytuacji była znacznie ograniczona, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Przykładowo może to mieć miejsce w sytuacji, gdy w wyniku ścisku, uczestnik dostanie ataku paniki i w efekcie przepychania się do strefy wolnej od ścisku np. uderzy kogoś łokciem w żebra powodując ich pęknięcie bądź złamanie. To furtka dla osób, które "dały się ponieść emocjom", ale wciąż w pewnym stopniu wiedziały, co robią.
Nietrzeźwość
Zgodnie z art. 31 § 3 k.k.: Przepisów § 1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć.
To powinien być punkt ostrzegawczy dla każdego bywalca koncertów. Nawet jeśli udowodnisz, że wpadłeś w "trans" i nie wiedziałeś, co robisz, Art. 31 § 3 k.k. brutalnie ucina tę linię obrony, jeżeli ten stan został wywołany alkoholem lub środkami odurzającymi. Jeśli wypiłeś dwa piwa przed wejściem w pogo, nie możesz powoływać się na niepoczytalność. Prawo mówi jasno: wiedziałeś lub mogłeś przewidzieć, że używki w połączeniu z agresywnym tańcem mogą doprowadzić do utraty kontroli. W takim przypadku odpowiadasz tak, jakbyś był w pełni świadomy.
Pogo to nie chaos – to akt, swoisty taniec kontaktowy oparty na zaufaniu. Jeśli będziesz trzymał się poniższych zasad, ryzyko problemów prawnych (i dentystycznych) drastycznie spada.
To absolutny fundament. Jeśli widzisz, że ktoś stracił równowagę i wylądował na ziemi, natychmiast przestajesz skakać. Tworzysz wokół tej osoby „żywą tarczę”, łapiesz ją pod pachy i podnosisz.
Wniosek prawny: To dowód na brak zamiaru wyrządzenia krzywdy i dbałość o współuczestników.
Pogo polega na zderzaniu się barkami i klatką piersiową. Wyprowadzanie ciosów pięścią, łokciem w twarz czy kopanie to prosta droga do oskarżenia m.in. o pobicie (Art. 158 KK).
Zasada: Pchaj, nie uderzaj.
Ludzie stojący na obrzeżach pogo często pełnią rolę „band”. Jeśli ktoś wypada z młyna w stronę osób postronnych (np. z piwem w ręku lub z dzieckiem), Twoim zadaniem jest go złapać i skierować z powrotem do środka. Nie wciągaj do zabawy osób, które wyraźnie stoją tyłem lub bokiem. Nie nacieraj z pełnym impetem na osobę, która stoi do Ciebie tyłem, bokiem lub ma ograniczoną widoczność. Ogólnie, nie nacieraj z pełną siłą na drugiego człowieka podczas abawy.
Jeśli zobaczysz na ziemi but, telefon, portfel lub okulary – podnieś je wysoko nad głowę. Tłum zazwyczaj na chwilę się uspokoi, by właściciel mógł odebrać swoją zgubę.
Jeśli ktoś próbuje wydostać się z pogo, zrób mu przejście. Nie blokuj drogi i nie wypychaj nikogo na siłę do środka.
Podczas „ściany śmierci” biegniemy na siebie, ale w momencie zderzenia amortyzujemy uderzenie ramionami. Celowe wbieganie „z główki” w drugą osobę to proszenie się o prokuratora.
Można odpowiadać karnie za czyn w pogo, jeśli:
Działałeś umyślnie (chciałeś zrobić komuś krzywdę, a pogo było tylko przykrywką).
Przekroczyłeś ramy zabawy (użyłeś nieproporcjonalnej siły, np. narzędzia lub celowych ciosów).
Skutek był ciężki (przy bardzo poważnych obrażeniach zgoda pokrzywdzonego może nie wystarczyć do uniknięcia odpowiedzialności).
Oczywiście, jeżeli ktoś ma dobre intencje i przyszedł się tylko bawić, to po przeczytaniu tego artykułu nie powinien się bać. Odpowiedzialność karną ponosi się wyłącznie za czyny stanowiące przestępstwa, a nie za niefortunne wypadki wpisane w koncertową etykietę. Fundamentem prawa karnego są żelazne zasady, które chronią Cię przed niesłusznym oskarżeniem:
Nullum crimen sine lege (Nie ma przestępstwa bez ustawy): Nie można Cię ukarać za coś, co nie jest wyraźnie opisane w Kodeksie karnym jako zabronione. Skakanie w mosh picie czy pogo samo w sobie nie jest przestępstwem – jest elementem kultury muzycznej.
Nulla poena sine lege (Nie ma kary bez ustawy): Nawet jeśli sędzia uzna Twoje zachowanie za naganne, nie może wymierzyć kary „z sufitu”. Musi trzymać się sztywnych widełek przewidzianych dla danego czynu.W praktyce oznacza to, że dopóki Twoje łokcie i pięści nie szukają celowo kontaktu z twarzą/punktami witalnymi ciała sąsiada, prawo stoi po Twojej stronie. Mosh pit to specyficzna strefa „zgody na ryzyko”, gdzie siniak jest wliczony w cenę biletu, ale celowa przemoc pozostaje przestępstwem, bez względu na to, jak głośno grają gitary.
Nullum crimen sine culpa (Nie ma przestępstwa bez winy): To serce Twojej obrony pod sceną. Jeśli podczas Wall of Death potknąłeś się i przewróciłeś kogoś, powodując u niego uraz, ale nie zrobiłeś tego celowo ani w wyniku rażącego niedbalstwa – nie ma winy, a więc nie ma przestępstwa. To był nieszczęśliwy wypadek, a nie atak.
Domniemanie niewinności: To nie Ty musisz udowadniać przed sądem, że „tylko się bawiłeś”. To oskarżyciel musi dowieść ponad wszelką wątpliwość, że Twoim celem była agresja, a nie taniec. Każda wątpliwość (np. brak wyraźnego nagrania wideo) działa na Twoją korzyść.
Prawo do obrony: Od momentu pierwszego przesłuchania masz prawo do profesjonalnej pomocy prawnej i przedstawienia swojej wersji wydarzeń – np. wskazania, że to Ty zostałeś sprowokowany lub że działałeś w ramach powszechnie akceptowalnego ryzyka rozrywkowego.
Tak, ale sukces w sądzie nie jest gwarantowany. Wchodząc w mosh pit, przyjmuje się tzw. dorozumianą zgodę na ryzyko. Jeśli uderzenie było przypadkowym efektem wspólnej zabawy, sprawca może uniknąć odpowiedzialności. Jeśli jednak uderzenie było celowe (tzw. "polowanie" na kogoś), mamy do czynienia z przestępstwem naruszenia nietykalności lub uszkodzenia ciała.
Zazwyczaj nie. Regulaminy imprez masowych niemal zawsze zawierają zapis, że uczestnik bierze udział w zabawie na własne ryzyko. Organizator odpowiada tylko wtedy, gdy nie dopełnił obowiązków zabezpieczenia (np. barierki były wadliwe lub ochrona nie zareagowała na ewidentną agresję i bójkę pod sceną).
Kluczowy jest brak umyślności. Jeśli Twoim celem była zabawa (zgodna z zasadami pogo), a upadek był nieszczęśliwym wypadkiem, prawo karne rzadko wyciąga konsekwencje. Ważna jest też Twoja reakcja – kultura pogo nakazuje natychmiastową pomoc osobie, która upadła. Zaniechanie pomocy mogłoby być ocenione negatywnie przez sąd.
Polskie prawo nie zakazuje konkretnych form tańca. Jednakże "Ściana Śmierci" niesie ze sobą ogromne ryzyko. Jeśli wokalista zachęca do tej aktywności, a dojdzie do tragedii, on sam lub organizator mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za narażenie wielu osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 k.k.).
Co do zasady nie, jeśli nie zachowujesz się agresywnie. Natomiast, ochrona ma prawo usunąć z terenu imprezy każdą osobę, która swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla innych. Nie musisz łamać prawa karnego, by stracić prawo do bycia na koncercie – wystarczy złamanie regulaminu imprezy.
Zgodnie z Art. 31 k.k., niepoczytalność może wyłączyć odpowiedzialność, ale w praktyce „koncertowy trans” rzadko jest uznawany za chorobę psychiczną czy trwałe zakłócenie czynności psychicznych. Co ważniejsze – jeśli piłeś alkohol lub brałeś środki odurzające, Art. 31 § 3 k.k. wyłącza możliwość powołania się na niepoczytalność. Odpowiadasz tak, jakbyś był w pełni świadomy.
To prawna konstrukcja, według której uczestnik zabawy (np. mosh pitu) wyraża dorozumianą zgodę na typowe ryzyko. Jeśli w tłumie ktoś Cię przypadkiem potrąci i nabijesz sobie siniaka – nie jest to przestępstwo. Granicą jest jednak celowa agresja (ciosy pięścią, kopnięcia), która nigdy nie jest objęta „zgodą” uczestnika.
Zabezpiecz dowody: Poproś znajomych o nagrania z telefonów (monitoring klubu bywa niewyraźny).
Zidentyfikuj sprawcę: Jeśli to możliwe, wskaż go ochronie, by spisali jego dane z dowodu lub opaski.
Idź do lekarza: Poproś o obdukcję lub zaświadczenie lekarskie. To kluczowe, by ustalić, czy uraz trwa powyżej, czy poniżej 7 dni.
Nie czekaj na 'odpowiedni moment' – stwórz go sam. Zapraszam Cię do kontaktu z moją Kancelarią: opowiedz mi o swojej sprawie a ja wykorzystam całą swoją wiedzę i doświadczenie, abyś mógł spać spokojnie. Bo każdy ma prawo do spokojnego snu!
Design: Wojtek Królik - krolikart.pl