+48 790 737 750

kontakt@kancelariamuszynski.pl

Analiza wyroku TSUE C-471/24 z dnia 12.02.2026  - czy sukces kredytobiorców?

Dziś zapadł wyrok w sprawie C-471/24 (J.J. przeciwko PKO BP)  - to dotychczas bez wątpienia najważniejszy wyrok dla polskich kredytobiorców, którzy spłacają kredyty hipoteczne (i konsumenckie) oparte na wskaźniku zmiennego oprocentowania WIBOR.

 

Banki często traktowały sprzedaż kredytu jak sprzedaż zwykłego produktu, zapominając, że mają wobec kredytobiorców szczególny obowiązek informacyjny. Wyrok TSUE przypomniał im o tej roli. Czas sprawdzić, jak Twój bank wywiązał się z tego zadania.

 

Największym zwycięstwem konsumentów w sprawie C-471/24 jest bez wątpienia odpowiedź twierdząca TSUE na pierwsze pytanie prejudycjalne  sądu z Częstochowy, poprzez jednoznaczne uznanie, że polskie sądy mają zielone światło, by sprawdzać, czy bank udzielając kredytu złotówkowego zachował się uczciwie i czy poprawnie stosował dyrektywę konsumencką EWG 93/13. WIBOR nie jest chroniony przed kontrolą sądową. Należy podzielić stanowisko TSUE, że skoro banki miały swobodę w wyborze wskaźnika oraz wysokości marży, to klauzula zmiennego oprocentowania WIBOR podlega pełnej ocenie m.in. pod kątem uczciwości,  przejrzystości, spełniania obowiązków informacyjnych i zasady dobrej wiary. 

 

Tak po prawdzie, to właśnie spór o dopuszczalność stosowania przepisów dyrektywy EWD 93/13 do kredytów o zmiennym oprocentowaniu opartych na WIBOR był w komentowanej sprawie fundamentalny. To właśnie przepisy Dyrektywy EWG 93/13 utorowały frankowiczom argumentację w zwycięskich sporach z bankami.  W praktyce, oznacza to możliwość powoływania się przez kredytobiorców (WIBOR) na liczne orzecznictwo TSUE dotyczące klauzul abuzywnych, wypracowane właśnie na kanwie przepisów wspomnianej dyrektywy. W efekcie kredytobiorcy zyskali  potężne oręże w nierównej walce z bankami.


W praktyce dzisiejszy wyrok TSUE oznacza, że polskie sądy otrzymały pełny mandat do pełnienia roli „strażnika przejrzystości”. Zamiast badać teoretyczne wzory matematyczne i algorytmy stojące u podstaw tworzenia wskaźnika WIBOR, sędziowie mogą teraz prześwietlić każdą umowę oraz proces udzielania kredytu pod kątem realnej transparentności.
 

Co to zmienia w Twojej sytuacji procesowej? Trybunał oddał stery w ręce sędziów krajowych, co otwiera dwa główne scenariusze w przypadku wykazania nieuczciwości banku:
 

  • Scenariusz „Zero WIBOR”: Sąd może zdecydować o usunięciu samego wskaźnika, pozostawiając umowę w mocy jedynie ze stałą marżą banku (co drastycznie obniża ratę).

  • Scenariusz Nieważności: Jeśli po usunięciu wadliwej klauzuli umowa nie może dalej funkcjonować, sąd może unieważnić ją w całości.
     

Ostateczny werdykt będzie zależał od „testu uczciwości” Twojej konkretnej umowy. Sędzia samodzielnie oceni, czy bank nie uśpił Twojej czujności zapewnieniami o stabilności lub czy nie pominął symulacji czarnych scenariuszy. Dzięki TSUE, Twoja droga do kredytu opartego na samej marży stała się realną ścieżką prawną, a nie tylko teoretycznym postulatem.

 

Warto pamiętać, że na horyzoncie są już kolejne pytania prejudycjalne (m.in. w sprawach C-586/25 i C-607/25), które mogą jeszcze mocniej uderzyć w banki, zwłaszcza w kontekście umów starszych, zawartych przed 2018 rokiem.

 

Szczegółowa analiza prawna uzasadnienia wyroku zostanie jeszcze poddana pod lupę Kancelarii (w kilku odrębnych wpisach) jednakże już wstępne zapoznanie się z jego treścią oraz tezami wyroku, pozwala wysnuć kilka istotnych wniosków. Oto najważniejsze z nich:

 

1. wibor nie jest "nietykalny" – podlega kontroli polskich sądów

 

Polski sąd zadał 4 pytania do TSUE. Pierwsze z nich brzmiało następująco:

 

"Czy art. 1 ust. 2 [dyrektywy 93/13] należy interpretować w ten sposób, że pozwala on na badanie postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR?"

 

TSUE, w odpowiedzi wskazał wprost, co następuje: 

 

"Artykuł 1 ust. 2 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich

należy interpretować w ten sposób, że: przewidziany w nim wyjątek nie obejmuje warunku umowy o kredyt hipoteczny przewidującego zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1011 z dnia 8 czerwca 2016 r. w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych lub do pomiaru wyników funduszy inwestycyjnych i zmieniającego dyrektywy 2008/48/WE i 2014/17/UE oraz rozporządzenie (UE) nr 596/2014, i na stałej marży, jeżeli przepisy ustawowe lub wykonawcze mające zastosowanie do takiego warunku ustanawiają jedynie ogólne ramy dla ustalania stopy oprocentowania takich umów, pozostawiając jednocześnie przedsiębiorcy możliwość określenia umownego wskaźnika referencyjnego lub stałej marży, która może zostać dodana do wartości tego wskaźnika."

 

Wziąwszy pod uwagę powyższe stanowisko TSUE należy ocenić je jako pierwszy cios w argumentację banków, które od lat twierdziły, że skoro WIBOR jest wskaźnikiem ustalonym przez prawo (rozporządzenie BMR i ustawę o kredycie hipotecznym), to sądy w ogóle nie powinny go oceniać.

 

Wniosek TSUE: Wyjątek z art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13 nie ma zastosowania. Ponieważ bank miał swobodę wyboru (mógł wybrać inny wskaźnik lub stałą marżę), a zatem umowa podlega badaniu pod kątem nieuczciwych warunków. Innymi słowy, klauzula umowna przewidująca oprocentowanie zmienne oparte na WIBOR, jest objęta zakresem stosowania dyrektywy konsumenckiej.

 

Innymi słowy, polskie Sądy powinny oceniać klauzule zmiennego oprocentowania w kredytach złotówkowych z WIBOR pod kątem ich przejrzystości, dochowania obowiązków informacyjnych oraz ryzyka dla konsumentów. 

 

Co to oznacza? Sędzia w Twoim procesie ma prawo badać, czy zapis o oprocentowaniu w Twojej umowie jest uczciwy tj. zgodny z postanowieniami dyrektywy konsumenckiej.

Ponieważ Trybunał udzielił twierdzącej odpowiedzi na pierwsze pytanie, otwierając tym samym drogę do sądowej kontroli klauzul opartych na WIBOR-ze, mógł on merytorycznie rozstrzygnąć również trzy pozostałe kwestie podniesione przez częstochowski sąd. Fakt, że TSUE nie poprzestał na ogólnym stwierdzeniu, lecz pochylił się nad szczegółami dotyczącymi przejrzystości i obowiązków informacyjnych, należy uznać za pierwszy sukces kredytobiorców – potwierdza to bowiem, że 'wiborowskie' zapisy nie są wyjęte spod unijnej ochrony konsumenta.

 

2. Bank nie musiał tłumaczyć "matematyki" WIBOR-u ale musiał rzetelne informować

 

Drugie pytanie polskiego sądu brzmiało:

 

"W przypadku pozytywnej odpowiedzi na pytanie pierwsze, czy art. 4 ust. 2 [dyrektywy 93/13] należy interpretować w ten sposób, że pozwala on na badanie postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR?"

 

W odpowiedzi, TSUE wskazał, że:

 

"Artykuł 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że: w przypadku gdy umowa o kredyt hipoteczny dotyczący nieruchomości mieszkalnej zawiera warunek przewidujący zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu rozporządzenia 2016/1011, wynikający z tego przepisu wymóg przejrzystości nie nakłada na kredytodawcę szczególnych obowiązków informacyjnych w odniesieniu do metodologii tego wskaźnika. Okoliczność, że kredytodawca spełnił wszystkie obowiązki informacyjne nałożone na niego przez dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/17/UE z dnia 4 lutego 2014 r. w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi i zmieniającą dyrektywy 2008/48/WE i 2013/36/UE oraz rozporządzenie (UE) nr 1093/2010, zmienioną rozporządzeniem 2016/1011, w odniesieniu do takiego warunku, a w przypadku udzielenia dodatkowych informacji nie przedstawił wskazówek, które dawałyby zniekształcony obraz wspomnianego wskaźnika, może świadczyć o tym, że kredytodawca spełnił ten wymóg przejrzystości w odniesieniu do tego warunku."

 

To z kolei wielka ulga dla banków. Kredytobiorcy często podnosili, że bank nie wyjaśnił im, iż WIBOR opiera się na ofertach banków, a nie na realnych transakcjach.

 

Wniosek TSUE: Wymóg przejrzystości nie nakłada na bank obowiązku informowania o szczegółowej metodologii wskaźnika.

 

Co to oznacza? Bank musiał dać Ci arkusz informacyjny (ESIS) i pokazać symulacje wzrostu raty, ale nie musiał tłumaczyć, jak technicznie powstaje WIBOR. Jeśli bank dopełnił standardowych obowiązków informacyjnych z dyrektywy 2014/17, to znaczy, że był transparentny. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, zwrot, którym posłużył się TSUE: "a w przypadku udzielenia dodatkowych informacji nie przedstawił wskazówek, które dawałyby zniekształcony obraz wspomnianego wskaźnika", oznacza, że  informacje te muszą być rzetelne. Jeśli zatem bank (pracownik banku sprzedający nam kredyt), dając dodatkowe wyjaśnienia, zniekształcił obraz wskaźnika lub zbagatelizował ryzyko, wymóg przejrzystości zostaje naruszony.

 

W procesie sądowym będzie więc fundamentalne ustalenie:

  • Co dokładnie usłyszałeś od doradcy?

  • Jakie symulacje wzrostu raty Ci przedstawiono?

  • Czy bank nie uśpił Twojej czujności, twierdząc, że stopy procentowe „zawsze będą niskie”?

 

W ocenie Kancelarii każda sprawa powinna zacząć się od audytu dokumentów przedkontraktowych. Jeśli w Twoim przypadku proces sprzedaży był „szybki i powierzchowny”, a ryzyko wzrostu raty potraktowano po macoszemu – przestrzeń do kwestionowania umowy jest realna.

 

Z uzasadnienia do wyroku można wywnioskować, iż zamiast skupiać się na metodzie wyliczania wskaźnika, TSUE nakazał polskim sądom patrzeć na:

  • Warunki rynkowe w dniu umowy: Czy oprocentowanie w Twojej umowie (WIBOR + marża) drastycznie odbiegało od tego, co oferował wtedy rynek lub od odsetek ustawowych?

  • Dobra wiara: Czy bank traktował Cię sprawiedliwie i słusznie, czy może wykorzystał swoją przewagę, by narzucić warunki, których byś nie przyjął w normalnych negocjacjach?

 

3. "Bank sędzią we własnej sprawie" – TSUE nie widzi tu problemu

 

Jednym z głównych argumentów przeciwko WIBOR-owi było to, że banki same go ustalają (przekazują dane), a potem stosują w swoich umowach, co generuje konflikt interesów, w tym świetle, kolejne, trzecie pytanie prejudycjalne polskiego sądu brzmiało następująco:

 

" W przypadku pozytywnej odpowiedzi na pytania pierwsze i drugie, czy art. 3 ust. 1 [dyrektywy 93/13] należy interpretować w ten sposób, że zapisy umowy dotyczące zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR można traktować jako stojące w sprzeczności z wymogami dobrej wiary i powodujące znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta, z uwagi na niewłaściwe poinformowanie konsumenta odnośnie do narażenia na ryzyko zmiennej stopy procentowej, w tym w szczególności niewskazaniu, w jaki sposób ustala się wskaźnik referencyjny będący podstawą ustalania zmiennego oprocentowania i jakie wątpliwości są związane z jego nietransparentnością, oraz nierównomierny rozkład tego ryzyka na strony umowy?"

 

W odpowiedzi TSUE, dość niejednoznacznie wskazał:

 

"Artykuł 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że: w przypadku gdy warunek umowy o kredyt hipoteczny określa zmienną stopę oprocentowania opartą na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu rozporządzenia 2016/1011, nie mogą nadawać temu warunkowi nieuczciwego charakteru: po pierwsze, brak poinformowania konsumenta o pewnych szczególnych cechach umownego wskaźnika referencyjnego, w szczególności o tym, że metodologia tego wskaźnika przewiduje wykorzystanie danych wejściowych niekoniecznie odpowiadających rzeczywistym transakcjom, oraz że kredytodawca jest jednym z banków przekazujących dane służące do ustalenia tego wskaźnika, a po drugie, same te szczególne cechy, o ile wspomniany wskaźnik można było uznać za zgodny z tym rozporządzeniem w chwili zawarcia tej umowy."

 

Wniosek TSUE: Jeśli wskaźnik był zgodny z rozporządzeniem BMR w momencie podpisania umowy, to sam fakt, że bank brał udział w jego tworzeniu, nie czyni warunku nieuczciwym. Trybunał uznał, że nadzór nad WIBOR-em (KNF) i mechanizmy unijne są wystarczającym zabezpieczeniem przed manipulacjami. W ocenie Kancelarii, podkreślona przez TSUE kwestia zgodności wskaźnika WIBOR z rozporządzeniem w chwili zawarcia umowy może być również istotnym punktem zaczepienia i polemiki w procesach sądowych z bankami.

 

W mojej analizie wyroku szczególną uwagę zwraca podejście Trybunału do kwestii systemowego nadzoru nad WIBOR-em. TSUE zakłada, że mechanizmy unijne są wystarczającym bezpiecznikiem, jednak dla nas – praktyków – jest to punkt wyjścia do głębszej dyskusji. Uważam, że badanie, czy w konkretnym dniu podpisania Twojej umowy wskaźnik rzeczywiście spełniał rygorystyczne wymogi BMR, staje się kluczowym argumentem (dotyczy to w szczególności starszych umów, zawartych przed 2018 rokiem). Nie traktujemy 'zgodności z rozporządzeniem' jako pewnika, lecz jako pole do weryfikacji, które może obnażyć brak przejrzystości w relacji bank-klient.

 

4. brak odpowiedzi tsue na czwarte pytanie polskiego sądu

 

Czwarte pytanie prejudycjalne polskiego sądu brzmiało:

 

"W przypadku pozytywnej odpowiedzi na wcześniejsze pytania, czy art. 6 ust. 1 w związku z art. 3 ust. 1 i 2 zdanie drugie oraz art. 2 [dyrektywy 93/13] należy interpretować w ten sposób, iż w przypadku uznania za nieuczciwe postanowienia umownego dotyczącego zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR możliwym jest dalsze funkcjonowanie umowy, w której wysokość oprocentowania kwoty kapitału kredytu będzie się opierała na drugim składniku ustalającym wysokość oprocentowania zawartym w umowie, to jest stałej marży banku, co spowoduje zmianę oprocentowania kredytu ze zmiennego na stałe?"

 

W odpowiedzi TSUE, w pkt 134 uzasadnienia wskazał:

 

"We wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym sąd odsyłający wskazał, że nie zamierza kontrolować oceny właściwego organu krajowego, zgodnie z którą wskaźnik referencyjny WIBOR jest zgodny z rozporządzeniem 2016/1011. W tych okolicznościach w świetle odpowiedzi udzielonej na pytanie trzecie nie ma potrzeby udzielania odpowiedzi na pytanie czwarte."


Wziąwszy pod uwagę powyższe, należy wyjaśnić, że TSUE uznał, że skoro na pierwsze trzy pytania odpowiedział w sposób, który utrzymuje WIBOR jako wskaźnik zgodny z prawem (o ile był on stosowany zgodnie z rozporządzeniem BMR w dacie umowy), to pytanie czwarte stało się dla Trybunału bezprzedmiotowe. Sąd odsyłający z Częstochowy sam zresztą zaznaczył, że pytanie to byłoby istotne tylko wtedy, gdyby Trybunał zakwestionował samą legalność wskaźnika WIBOR.

 

Innymi słowy, czwarte pytanie dotyczyło tego, co zrobić z umową, jeśli sąd uzna klauzulę zmiennego oprocentowania za nieuczciwą (czy można ją utrzymać z samą marżą, zmieniając kredyt na stałe oprocentowanie?). Ponieważ TSUE milczy, polskie sądy nie dostały żadnych wytycznych w tym temacie. Oznacza to, że każdy sędzia będzie musiał samodzielnie decydować, czy po usunięciu WIBOR-u umowa może dalej trwać, czy należy ją unieważnić w całości.

 

Z punktu widzenia sektora bankowego brak odpowiedzi na to pytanie jest sukcesem, ponieważ oddala wizję systemowego „odwiborowania” kredytów. Z perspektywy konsumenta – jak zauważa część ekspertów – może to budzić niedosyt. Brak jasnej ścieżki w tym przedmiocie oznacza, że orzecznictwo w Polsce będzie kształtować się powoli i może być na początku niespójne.

 

W ocenie Kancelarii, unikanie odpowiedzi przez TSUE to jasny komunikat: „Daliśmy Wam narzędzia do oceny uczciwości (pytania 1-3), ale to Wy, polscy sędziowie, musicie teraz wziąć odpowiedzialność za skutki ekonomiczne swoich wyroków”. To wzmacnia rolę indywidualnej argumentacji w każdej sprawie.

 

Warto pamiętać, że w TSUE czekają kolejne polskie pytania (m.in. z Krakowa). W przestrzeni publicznej słusznie wskazuje się, że tamte sprawy mogą dotyczyć innych aspektów (np. umów sprzed 2019 roku), co może zmusić Trybunał do powrotu do tematu skutków usunięcia nieuczciwej klauzuli.

 

Podsumowanie: Kto wygrał?
 

Obecną sytuację na sali sądowej można porównać do legendarnego starcia w historii kinematografii pomiędzy Rockym a Apollo Creedem, w ostatnich rundach walki. Sektor bankowy, niczym wielokrotny mistrz świata, wyprowadził potężny cios w postaci argumentu o „pełnej legalności i nadzorze nad WIBOR-em”. Wydawać by się mogło - wsłuchując się w głos publicystów sprzyjających sektorowi bankowemu - że wyrok TSUE oznacza nokaut i że to kredytobiorcy będą teraz wyliczeni przez sędziego - nic bardziej mylnego!

 

Po analizie uzasadnienia wyroku, okazuje się, że to kredytobiorcy, podobnie jak Rocky, nie tylko nie zostali znokautowani, ale właśnie „złapali drugi oddech”. Wyrok C-471/24 nie jest nokautem dla żadnej ze stron – to sygnał do rozpoczęcia 15. rundy, w której o zwycięstwie nie decyduje już czysta siła (systemowa metodologia wskaźnika WIBOR), ale nieugiętość i punktowanie błędów w gardzie przeciwnika.

 

W mojej ocenie, choć TSUE przyznał bankom mały punkt za zgodność z rozporządzeniem BMR, to jednocześnie otworzył kredytobiorcom drogę do zadawania celnych ciosów w obszarze transparentności przy użyciu przepisów dyrektywy  EWG 93/13. Tak jak Rocky wygrywał sercem i wyłapywaniem momentów nieuwagi mistrza, tak „Wiborowcy” mogą teraz punktować, wykazując, że za fasadą oficjalnych regulacji kryły się m.in. błędy informacyjne, zniekształcanie wskaźnika WIBOR, brak uczciwego dialogu z klientem na etapie podpisywania umowy, brak wyczerpujących wskazówek w formularzu informacyjnym, czy nierzetelne udzielanie informacji na temat zewnętrznego administratora WIBOR.

 

Banki mogą mieć za sobą technologię i nadzór KNF, ale to kredytobiorcy mają po swojej stronie unijną ochronę konsumenta, która – jak pokazał ten wyrok – jest niezwykle odporna na ciosy. Walka o WIBOR wchodzi w etap, w którym o końcowym werdykcie sędziów punktowych (sądów krajowych) zadecyduje determinacja w wykazaniu, że proces sprzedaży kredytu był daleki od zasad fair play. 

 

Ostatnie lata pokazały, że brak rzetelnego uprzedzenia o możliwości podwojenia raty kredytu to nie tylko niedopatrzenie informacyjne – ale przede wszystkim fundamentalne naruszenie zasad przejrzystości. Wyrok TSUE przypomina nam, że konsument nie jest jasnowidzem. Jeśli bank nie pokazał mu czarnego scenariusza, w którym domowe finanse zostaną wystawione na tak ciężką próbę jak podwojenie raty kredytu, to nie może teraz zasłaniać się przyjętą metodologią wskaźnika WIBOR.

 

Choć wyrok TSUE w sprawie C-471/24 nie przyniósł „automatyzmu” znanego ze spraw frankowych, dla wielu kredytobiorców może on być powodem do optymizmu. Dlaczego? Ponieważ najważniejsza bitwa została wygrana: WIBOR przestał być nietykalny.

 

  • Koniec „immunitetu” banków: TSUE jasno potwierdził, że polskie sądy mają pełne prawo badać każdą umowę złotową pod kątem uczciwości i przejrzystości określonych w przepisach dyrektywy EWG 93/13. Fakt, że Trybunał odpowiedział na pytania dotyczące przejrzystości, to ogromny krok naprzód. Innymi słowy, Trybunał otworzył również furtkę w postaci bogatego orzecznictwa do przepisów dyrektywy EWG 93/13 dotyczącego klauzul abuzywnych. To właśnie odnośne orzecznictwo posłużyło frankowiczom jako oręże w wygranej walce z bankami.

  • Standardy, których nie da się "oszukać": W sporach przed polskimi sądami banki będą musiały się rozliczyć z tego, jak sprzedawały kredyt. Jeśli w Twoim procesie zabrakło rzetelnych symulacji wzrostu raty (np. o 100% lub więcej) lub jasnego ostrzeżenia o ryzyku, bank stoi na straconej pozycji. Wyrok TSUE to „drogowskaz”, który pokazuje sędziom, gdzie szukać uchybień banku.

  • Czas działa na korzyść kredytobiorców: Choć TSUE nie odpowiedział na czwarte pytanie (o skutki usunięcia WIBOR), zostawił tę decyzję w rękach polskich sędziów, którzy coraz lepiej rozumieją mechanizmy ochrony konsumenta. Co więcej, na rozstrzygnięcie czekają kolejne pytania z polskich sądów, które mogą jeszcze mocniej doprecyzować ochronę dla umów zawartych przed 2019 rokiem.

  • Kredytobiorcy zachowali prawo do walki o "indywidualny błąd". Jeśli Twój bank nie dał Ci arkusza ESIS, nie pokazał symulacji wzrostu raty do np. 15% lub sformułował klauzulę tak mętnie, że nie wiedziałeś, co podpisujesz – nadal możesz wygrać.

 

Możemy spodziewać się, że batalie sądowe skupią się teraz na jakości standardów informacyjnych i rzeczywistej transparentności oferty. Sprawa sprowadza się do tego, co klient realnie otrzymał 'na biurko' przed podpisaniem umowy. Fundamentem każdego powództwa staną się dowody z etapu przedkontraktowego – symulacje wzrostu kosztów kredytu oraz sposób, w jaki bank komunikował niebezpieczeństwo związane ze zmienną stopą. Bardzo ważnym dowodem w sprawie będą zeznania kredytobiorcy (wspólnie lub z małżonkiem)

 

Spory o WIBOR wchodzą w fazę profesjonalizacji. To już nie jest walka z systemem, ale merytoryczna weryfikacja tego, czy bank potraktował Cię uczciwie. Jeśli czujesz, że przy podpisywaniu umowy zbagatelizowano Twoje ryzyko lub wprowadzono Cię w błąd co do wskaźnika WIBOR – droga do sprawiedliwości jest po tym wyroku szersza niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Zanim uznasz, że Twoja sprawa jest z góry przesądzona, wróć pamięcią do dnia podpisania umowy, a nawet jeszcze wcześniej do dni w których po raz pierwszy konsultowałeś warunki kredytu (u doradcy, pracownika banku) i odpowiedz na poniższe pytania. Każde „NIE” może być realnym punktem zaczepienia w sądzie:
 

  • Czy bank przedstawił Ci historyczne wykresy WIBOR-u z okresu dłuższego niż ostatnie 1-2 lata? (Ważne, by pokazać, że wskaźnik ten bywał znacznie wyższy w przeszłości).

  • Czy otrzymałeś symulację raty, która pokazywała czarny scenariusz – np. wzrost oprocentowania do 10%, 15% lub więcej?

  • Czy doradca bankowy wyjaśnił Ci, że WIBOR może rosnąć nawet wtedy, gdy Twoja sytuacja finansowa się nie zmienia, a Ty nie masz na to żadnego wpływu?

  • Czy w Twoim formularzu informacyjnym (ESIS) wyraźnie zaznaczono, że „całkowity koszt kredytu może ulec drastycznej zmianie”?

  • Czy wyjaśniono Ci różnicę między marżą banku (stałą) a wskaźnikiem WIBOR (zmiennym) i ich wpływ na końcowy koszt pieniądza?

  • Czy zapewniono Cię ustnie, że „stopy procentowe są stabilne” lub że „WIBOR już nie wzrośnie”, co mogło uśpić Twoją czujność?

  • Czy doradca porównywał WIBOR do kredytów frankowych, sugerując, że „złotówka jest bezpieczna i przewidywalna”, w przeciwieństwie do ryzyka walutowego? (Takie porównanie mogło celowo odciągnąć Twoją uwagę od ryzyka stopy procentowej).

  • Czy padały zapewnienia typu: „stopy procentowe nie wzrosną drastycznie, bo gospodarka by tego nie udźwignęła”? (Sugerowanie „gwarancji systemowych” dla niskich stóp to wprowadzanie w błąd).

  • Czy pracownik banku przekonywał Cię, że ewentualne podwyżki rat będą rzędu „kilkudziesięciu złotych”, pomijając scenariusze, w których rata rośnie o 100%?

  • Czy sugerowano Ci, że WIBOR jest wskaźnikiem „obiektywnym i rynkowym”, celowo pomijając fakt, że bank ma wpływ na dane przekazywane do jego ustalania?

  • Czy wywierano na Tobie presję czasu, twierdząc, że „taka oferta z taką marżą zaraz wygaśnie”, przez co nie miałeś czasu na analizę symulacji ryzyka?

  • Czy podczas prezentowania oferty skupiano się wyłącznie na najniższej możliwej racie z okresu historycznego, zamiast na średniej lub maksymalnej?

 

Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiadasz „TAK”, spróbuj przypomnieć sobie, czy te zapewnienia padały w korespondencji e-mail, czy były zawarte w broszurach marketingowych, czy może masz świadków tamtych rozmów? 

 

Jeżeli chciałbyś skonsultować swoje szanse w procesie z bankiem o unieważnienie bądź odwiborowienie Twojej umowy o kredyt hipoteczny, zapraszam do kontaktu:

 

kontakt@kancelariamuszynski.pl

+48 790 737 750

 

12 lutego 2026
bust beside columns

Wierzę, że wiedza daje wolność wyboru, a dobrze przygotowana strategia to połowa sukcesu.

Nie czekaj na 'odpowiedni moment' – stwórz go sam. Zapraszam Cię do kontaktu z moją Kancelarią:  opowiedz mi o swojej sprawie a ja wykorzystam całą swoją wiedzę i doświadczenie, abyś mógł spać spokojnie. Bo każdy ma prawo do spokojnego snu!

KONTAKT Z KANCELARIĄ

Design: Wojtek Królik - krolikart.pl